Najnowsze wiadomości

Sprzedałeś samochód - nie zapomnij o niezbędnych formalnościach.

Łączenie aneksu z salonem, czyli jak urządzić funkcjonalną...

Czy warto kupować żarówki na zapas?

31 maja 2020 13:28

Czy warto kupować żarówki na zapas?



Starsi stażem czytelnicy zapewne pamiętają jeszcze dużo kontrowersji związanych z obowiązkiem wymiany żarówek, która polegała na tym, że w relatywnie krótkim czasie sklepy przestały oferować tradycyjnych żarówek, zastępując je – na skutek odpowiednich regulacji prawnych o charakterze europejskim – ich energooszczędnymi odpowiednikami. Obecnie wszyscy raczej, jak jeden mąż, przyzwyczailiśmy się do takiego stanu rzeczy. Pojawia się jednak nierzadko stawiane między innymi na różnych forach internetowych, grupach dyskusyjnych i kanałach mediów społecznościowych pytanie: czy aby warto kupować wspomniane żarówki na zapas? Zmierzmy się zatem z tak postawionym pytaniem!

Jak powszechnie wiadomo, w domu lub mieszkaniu... nigdy nic nie wiadomo! Nie wiadomo zwłaszcza, kiedy (o jakiej porze) i jakie konkretnie żarówki akurat odmówią posłuszeństwa, odcinając nam dostęp światła na przykład do kuchni, pokoju dziennego, pracowni, łazienki czy sypialni. Tego typu, życiowe zdarzenie, jak najbardziej uzasadnia potrzebę posiadania odpowiedniego zapasu właściwych pod względem wielkości gwintu oraz samej mocy żarówek. Nie ma chyba nic bardziej irytującego, niż spowodowana zdarzeniem losowym konieczność pilnego gonienia do lokalnego sklepu po jedną lub dwie żarówki, które akurat się stłukły lub przepaliły.

Z drugiej jednak strony, o ile w pełni zrozumiała i powszechnie akceptowalna jest chęć posiadania w zanadrzu powiedzmy kilku, maksymalnie kilkunastu żarówek w celu ich wymiany na bieżąco, o tyle zaopatrywanie się w cały ich stos jest dobre wyłącznie na czas wojny czy innego rodzaju katalikzmu – w ogóle trudno znaleźć uzasadnienie, żeby tak bardzo obkupować się na zapas, jak zdają się radzić co niektórzy fajni survivalu. Skrajności z reguły są raczej negatywnym zjawiskiem i trudno je popierać...

Podsumowując dzisiejsze, ujęte w niniejszym artykule rozważania, można jednoznacznie stwierdzić, że owszem, ze względów czysto praktycznych jak najbardziej brak jakichkolwiek przeciwwskazań, aby kupować żarówki z uwzględnieniem pewnych rezerw, czyli mówiąc wprost: na zapas, natomiast warto przy tym zachować zdrowy rozsądek i umiar, bo co za dużo to (zdecydowanie!) niezdrowo.

Tak się szczęśliwie składa, że żyjemy w dość stabilnym pod wieloma względami kraju w centralnej części Starego Kontynentu i zwyczajnie nie musimy się bać tego, że z dnia na dzień tak w sklepach ściśle wyposażonych w sprzęt elektroniczny, jak i w zwyczajnych, lokalnych dyskontach po prostu zabraknie nam czegoś tak niezbędnego jak żarówki. Biorąc powyższe pod uwagę, wydaje się, jak opisano w dzisiejszym artykule, że o ile nie zaszkodzi mały, praktyczny zapas tych źródeł światła w domu, o tyle blokowanie bezcennej przestrzeni i stawianie kilkuset pudełek żarówek „na czarną godzinę” jest co najmniej nieuzasadnione z jakiegokolwiek realnego względu.

Artykuł sponsorowany

Komentarze (0)